To była wspaniała przygoda. Podczas wyjazdu do Tajlandii na Phuket Marathon w grudniu 2017 wynajęliśmy przewodnika, który nad Jeziorem Khao Sok zaprowadził nas przez dżunglę do nienazwanej jaskini. Jaskini, której wnętrzem płynie podziemna rzeka!

Jaskinia ciągnie się przez niemal kilometr, a rzeka w jej wnętrzu jest miejscami rwąca, miejscami tworzy rozlewisko. Są momenty, w których trzeba przeciskać się środkiem wodospadu niczym Indiana Jones. Uroku jaskini dodały niewątpliwie młode turystki z Finlandii (?) – jaskinię pokonuje się z przyczyn oczywistych możliwie bez ubrań i bagaży, a więc w strojach kąpielowych. Dreszczyku emocja dodawały wielkie pająki zamieszkujące jaskinię (podobno niejadowite – ale kto by tam wierzył PAJĄKOM!) oraz tysiące nietoperzy przyglądających się nam z sufitu. Nietoperzom nie należy świecić latarkami, bo robią się niespokojne i zaczynają fruwać…

Po godzinnej przeprawie wychodzi się nagle, niespodziewanie ponownie w środku dżungli. Przed chwilą byliśmy w podziemnych korytarzach, a minutę później otacza nas zielone piekło. Do cywilizacji jeszcze wiele kilometrów…