Historia z Rzeszowa. Chciałem zwiedzić Podziemne Miasto, gdy je kilka lat temu otwarto. Pani w okienku: „Zwiedzanie tylko z przewodnikiem, grupy 7-osobowe”, „ok, to poproszę 7 biletów”, „ale Panów jest tylko dwóch”, „Tak, ale chcemy zwiedzić, poproszę siedem biletów i przewodnika”, „Nie, proszę Pana, musi być siedem osób, inaczej nie wpuszczamy”. I nie weszliśmy, przez godzinę czekania nie doszła ani jedna osoba. Pan przewodnik zdążył za to wypić dwie kawy. Największa atrakcja turystyczna starej części Rzeszowa 🙂

Myślicie, że takie podejście tylko w Polsce?

Kilka lat później. Newgrange – najstarszy i najbardziej znany prehistoryczny grobowiec w Irlandii. Największa archeologiczna atrakcja tego kraju. Przyjechaliśmy autem, po jakichś polach na zadupie. W punkcie turystycznym: bilety po 20 Euro. Ok, poprosimy. Ale tutaj Panowie nie kupicie biletów wstępu. A gdzie? W naszym biurze. Gdzie jest biuro? Dostaliśmy mapkę do odległego o 15 km biura mieszczącego się w jakiejś wsi. Bez biletu nie ma wstępu – na wszelki wypadek dodał jegomość spoglądając znacząco na swojego psa…

Bo podróżnik musi wiedzieć gdzie jest jego miejsce!