Mający swoje początki w XI wieku Vakil Bazaar w Shiraz (środkowy Iran) był pierwszym tego rodzaju wschodnim obiektem, który zwiedziliśmy. Nic dziwnego więc, że zrobił na nas ogromne wrażenie. Setki ciągnących się kilometrami kramików pełnych wschodnich zapachów, regionalnych produktów, kulturowych smaczków…

Bazar jest ogromny, można spędzić w nim wiele godzin spacerując po kolejnych kwartałach specjalizujących się w różnych produktach. Swoje osobne „dzielnice” mają tutaj sprzedawcy przypraw, garncarze, złotnicy, dywaniarze, sprzedawcy obrazów, chust, jedzenia, chińskich gadżetów, cekinów, majtko-skarpet itd.

Targowisko niezmiernie zyskuje kilkoma unikalnymi rzeczami: jest tu dość luźno, nie trzeba przepychać się wśród tłumów turystów jak np. w Jerozolimie. Nie przypominam sobie, żebyśmy podczas naszego kilkugodzinnego pobytu na bazarze spotkali jakichś „pozairańczyków”. Sprzedawcy są przyjaźni, nienachalni i nie robią problemów z fotografowaniem. Z nagabywaniem spotkaliśmy się jedynie przy stoiskach z dywanami, z których Persowie są szczególnie dumni – ale miały one tylko formę zaproszenia do wnętrza sklepu.

W Shiraz jest lotnisko, na które można dolecieć tanimi irańskimi liniami lotniczymi, więc jak będziecie w Teheranie to polecamy. Przejazd autokarem ze względu na sporą odległość od stolicy Iranu (to blisko tysiąc kilometrów) zajmuje kilkanaście godzin w jedną stronę.