O ile o Maderze mówi się, że jest to „Wyspa wiecznej wiosny” to na pewno to samo można powiedzieć o jej stolicy. Funchal jest zmienne przez cały dzień – w ciągu kilkunastu godzin potrafi wielokrotnie padać tutaj deszcz, przeplatany godzinami pięknej słonecznej pogody. Ponieważ jednak miasto to położone jest na południu Madery, to i klimat jest o wiele łagodniejszy w porównaniu z niemal wiecznie deszczową północą.

Miasto zostało założone w 1421 roku przez odkrywcę Madery João Gonçalves Zarco. W pierwszej chwili Funchal chciałoby się porównać do miast Europy położonych nad Morzem Śródziemnym ale szybko odkrywa się, że jest tu zbyt dużo różnic i takie porównanie byłoby błędne. Stolica Madery jest jedynym w pełni tego znaczenia miastem na wyspie, liczy sobie blisko 120 tysięcy mieszkańców. Warta odwiedzenia jest stara dzielnica rybacka, obecnie pięknie odrestaurowana i zadbana, a jednocześnie niezwykle malownicza o czym pisaliśmy TUTAJ. Nie powinno więc dziwić, że właśnie w Funchal oraz jego okolicach usytuowane są w większości ośrodki turystyczne. Funchal to zarówno centrum życia wieczornego wyspy, jak i wygodna baza wypadowa wgłąb Madery.

Wąskie uliczny dzielnicy rybackiej robią wrażenie nie tylko na spacerujących, ale także na kierowcach. Trzeba czasem zimnej krwi, by podjechać pod niektóre ze skrzyżowań, ostro pod górkę, pomagając sobie hamulcem ręcznym by nie zjechać do tyłu, jednocześnie ze względu na małą szerokość uliczek nie widząc, czy ktoś nie wyjedzie nam zaraz zza zakrętu. Lepiej więc przyjść pieszo, choć w skali całej wyspy wynajem auta to bardzo dobra i ekonomiczna decyzja.

Jeżeli będziecie mieli odrobinę szczęścia to zobaczycie na nadbrzeżu cumujące na wyciągnięcie dłoni ogromne, kilkunastopiętrowe transatlantyckie wycieczkowce. Można sobie strzelić niezłe foto, choć pozwiedzać pokłady już nie bardzo 🙂

Można opowiadać o „typowych” atrakcjach turystycznych takich jak pomnik i muzeum Cristiano Ronaldo, który właśnie w Funchal się urodził, lub o „polskim epizodzie” – czyli o popiersiu Józefa Piłsudskiego który spędził tutaj trzy miesiące. To wszystko znajdziecie w każdym przewodniku. Naszym zdaniem warto po prostu zatopić się w uliczce Rua de Santa Maria i przekąsić coś wieczorem lub w porze obiadowej. Można także obejrzeć Funchal z lotu ptaka korzystając z kolejki linowej na Monte Funchal. Jest to nietania atrakcja (zwłaszcza gdy koszt biletu przemnożymy przez kilkuosobową rodzinę), a na szczycie wieje i lubi padać. Znajdujący się tam Ogród Botaniczny spokojnie można odpuścić (chyba że jesteście zapalonymi florystami) a w dół zjechać drewnianymi saniami po… asfalcie. Atrakcja dość przereklamowana, coś jak zdjęcie z misiem na Krupówkach – ale jak wakacjować i nie liczyć się z kosztami, to wakacjować!