O tym by zwiedzić Kanał Koryncki marzyłem jeszcze jako nastolatek. W końcu okazja nadarzyła się podczas wyjazdu na Athens Marathon

Ten niezwykły, wykuty w skale obiekt ma ponad 6 kilometrów długości, a jego ściany dochodzą aż do 80 metrów wysokości. Patrząc w dół doznaje się prawdziwego zawrotu głowy. Kanał w tym miejscu próbowano wykopać już w starożytności, pierwsza próba miała miejsce 2500 lat temu. Niestety ze względu na ogrom prac zadaniu nie podołali ani starożytni Grecy, ani Neron, ani Napoleon, ani Brytyjczycy, ani Francuzi. Udało się to w końcu Grekom po odzyskaniu niepodległości w 1893 roku. Kanał pozwalał skrócić drogę morską dookoła Peloponezu o blisko 300 kilometrów. Niestety bardzo szybko wyszedł z użytku gdyż rozwój okrętownictwa na świecie spowodował iż duże statki po prostu się w nim nie mieszczą.

Mimo że kanał oferuje wspaniałe widoki, to jest podupadający i turystycznie niewykorzystany. To niewiarygodne, ale nie można go poza sezonem wakacyjnym w żaden sposób zwiedzić. Nie ma wzdłuż niego żadnej ścieżki dla turystów czy choćby punktów widokowych. Jedyny katamaran wycieczkowy jaki znaleźliśmy po trzech godzinach poszukiwań kursuje tylko w wysokim sezonie (i pod warunkiem, jak informuje tablica, że znajdzie się ponad setka chętnych). My byliśmy w listopadzie i ani na kanale, ani u jego obu końców nie ma zupełnie nic – choćby wiosłowej łódki do wynajęcia. Nie ma także kompletnie żadnej infrastruktury turystycznej. Czyli typowo, po Grecku…

Przez kilka godzin które spędziliśmy w okolicy na kanale nie pojawiła się ani jedna jednostka. Nawet zdjęć nie ma za bardzo jak zrobić, a te które męcząc się zrobiliśmy wyszły słabo. A przecież jest to miejsce, które zapiera dech w piersiach… I tylko nie ma jak tego zobaczyć, bo po co… Jednym słowem Grecka Tragedia.