Wydobądź rudę żelaza, przetop ją w hucie za pomocą węgla w sztaby żelaza, te przerób w kuźni dodając ołów, następnie w fabryce wyprodukuj z niej narzędzia którymi zetniesz drzewo. Z drzewa zrób podpory i wyślij do kopalni, gdzie wydobędziesz rudę żelaza” – zwykle tak wygląda prosty łańcuch produkcyjny w grach komputerowych. A jak wygląda taki łańcuch w Gambii?

Nazbieraj patyków i w zależności od tego jak są grube porób z nich różne rzeczy” – prawda, że łatwiejsze? Rzeczywiście w Afryce mieliśmy wrażenie, że z patyków potrafią zrobić wszystko, co im do życia niezbędne.

Podstawowe zastosowanie patyków to oczywiście ogrzewanie. Pniami zwykle palą bezpośrednio w domach, gdy zrobi się chłodniej, ale Ci bogatsi kupują patyki przepalone na węgiel drzewny. Z długich ale chudych patyków robią żerdzie, a z nich ogrodzenie. Najdłuższe patyki kończą zaś jako dach domu. Wystarczy nakłaść na nie suchej trawy, przymocować kamieniem i taki dach spełnia wystarczająco swoją rolę. Pytacie, a co gdy pada? Gdy pada i tak nikt nie siedzi w domu tylko wszyscy wychodzą na dwór cieszyć się opadem – więc dach nie musi chronić przed deszczem.

Z patyków można zrobić także ściany, które potem oblepi się błotem i łajnem. Małe patyczki tubylcy żują zaś całymi dniami czyszcząc w ten sposób zęby. Widzieliśmy także ciągnięte przez osły furmanki – zrobione a jakże z patyków ułożonych w kratownicę – niczym tratwa tworzyły platformę transportową. Patykami się uprawia ogródek (rodło), można też z nich zbudować łódź. Drzewo daje cień, a przecież też jest całe z patyków!

Patykami się poluje, bawi, pędzi bydło. Stertę patyków można sprzedać, lub oprzeć o drzewo. Można także na patyk nabić małpę i usmażyć nad ogniskiem – czyli płonącymi patykami. Ale to już historia na inną opowieść…