11 listopada, gdy w Polsce trwały obchody 100-lecia Odzyskania Niepodległości, pobiegliśmy nasz kolejny maraton w ramach projektu 201races.com. Tym razem wybór padł na stolicę Libanu – Bejrut.

Już na samym starcie uwagę nie tylko nas ale i wszystkich biegaczy spoza Libanu przyciągała obecność wojska. I nie chodzi tutaj o wojsko reprezentatywne, które towarzyszyło rozgrywanym podczas maratonu Mistrzostwom Świata Wojskowych, ale o wojsko że tak je nazwijmy – bojowe.

Żołnierze z bronią długą, patrolujący trasę maratonu pieszo lub w pojazdach terenowych, także z ciężką bronią maszynową. Dreszczyku dodawały także bojowe śmigłowce krążące nad strefą startu i mety. Praktycznie wszystkie skrzyżowania oraz odcinki długich prostych obstawione były przez żołnierzy. Których musimy dodać, że jako uczestnicy maratonu nie mogliśmy ani fotografować ani filmować. Choć jeżeli dokładnie obejrzycie nasz film, to na wielu ujęciach znajdziecie to, czego kamera nie powinna uwiecznić.

Maraton od strony technicznej bardzo dobrze zorganizowany. Świetne punkty z wodą, znajdujące się co dwa kilometry. Trasa zabezpieczona świetnie, choć trochę kręta. Ale za to szybka i płaska. Odnieśliśmy wrażenie, że trasa nie pokazuje wszystkich najciekawszych dzielnic miasta – ale trzeba pamiętać, że w Bejrucie nie wszędzie można wbiec, są dzielnice zamknięte oraz… oraz te do których po prostu lepiej nie wbiegać. Choć jeszcze raz podkreślam – jest bezpiecznie i wręcz przyjaźnie.

Pełną relację z maratonu znajdziecie na stronie MaratonyPolskie.PL