Ujmując rzecz z grubsza można powiedzieć, że jest on podzielony po połowie między ludność muzułmańską i katolicką. A widok meczetu obok kościoła nikogo tam nie dziwi.

Ale jeśli wejrzymy głębiej w ten kraj i jego historię to nic tu nie jest proste i nie powinno być uogólniane. Historia Libanu jest dużo bardziej zagmatwana niż historia Polski i jak to ustaliliśmy z recepcjonistą w hotelu, w Bejrucie i ich, i nas najechali wszyscy.

W starożytności ziemiami tymi władali Fenicjanie, potem kolejno Asyryjczycy, Babilończycy, Persowie, Grecy, Rzymianie, Arabowie, krzyżowcy, Egipcjanie, Osnańczycy, Francuzi i Brytyjczycy. A każda z tych kultur i religii odcisnęła swoje piętno na tych ziemiach.

Przez wieki ludność różnych wyznań, zamieszkująca ten obszar nauczyła się ze sobą pokojowo koegzystować, dzieląc między siebie najważniejsze stanowiska w państwie.

Liban jest państwem, w którym polityka i religia są ze sobą nierozerwalnie związane. Patriarchowie maroniccy historycznie byli też przywódcami politycznymi i pomimo, że nie stanowią większości to są największymi posiadaczami ziemskimi, dzięki czemu mają ogromny wpływ na politykę państwa. Dzięki tej sile katolicy w Libanie są ludźmi lepszej kategorii a kościół na jego ziemiach pozwala ludziom budować domy, zakładać interesy, firmy itd.

Katolickie figury świętych, Maryi i Jezusa strzegą swych ziem niczym wytrawne wojsko, nie pozostawiając nikomu wątpliwości do kogo należy ta góra, skała czy dolina.

To z pośród nich wybierani są prezydenci i zwierzchnicy sił zbrojnych.

Sunnicka większość obsadza fotel premiera, a szyici szefa parlamentu.

Ten układ dał Libanowi ogromny potencjał i stabilność ekonomiczną, że przyjęło się mówić o nim jako o Szwajcarii Bliskiego Wschodu.

Niestety niepokoje w Izraelu i masowa emigracja Palestyńczyków w latach 70 zburzyły równowagę i zachwiały dotychczasowym porządkiem. Pojawienie się w 6 milionowym kraju blisko miliona palestyńskich uchodźców doprowadziło w krótkim czasie do wybuchu wojny domowej i zniszczenia kraju, który z wielkim trudem stara się powrócić do danej świetności.

Obecnie kolejnym wielkim problemem, wpływającym na losy państwa spod flagi cedrowego drzewa jest wojna w Syrii i ponad 2 miliony syryjskich uchodźców, żyjących w obozach na libańskim pograniczu. Jest to stałe zarzewie niepokojów i obaw o przenikanie członków ISIS w struktury państwa.

Czynnikiem, który względnie stabilizuje sytuację jest fakt, że nikt kto nie wywodzi się z dwojga libańskich rodziców nigdy nie otrzyma libańskiego paszportu.

I choć współpraca i współistnienie na tym małym skrawku ziemi 16 różnych wyznań mogłaby być wzorem dla całego regionu, to jednak bardziej prawdopodobne jest to, że któraś z sił będzie chciała zdominować resztę. Pytanie tylko czy przed tym zdążycie odwiedzić Liban?