Czy doba może mieć 23 godziny? Oczywiście. Na przykład na pokładzie pociągu kolei transsyberyjskiej. Każdego dnia jadąc pociągiem z Moskwy na wschód tracimy jedną godzinę podróżując „pod prąd” drogi Słońca na niebie. Każdego dnia zegarek w pociągu w pewnym momencie przeskakuje o jedną godzinę do przodu kradnąc nam część 24-godzinnej doby.

W każdym wagonie na głównym miejscu wisi zegar. Normalny podróżnik raczej się pogubi bez oficjalnego wsparcia „zegarowego”. Bo czas nie tylko skacze do przodu podczas jazdy – czas potrafi także „wrócić” na godzinę. Budzisz się więc o 10:00 rano, jesz śniadanie o 9:30, idziesz umyć zęby patrzysz a tu 13:00. Wszystko w ciągu 2 godzin…

Ruch w poszczególnych wagonach jest spory. Czym niższa klasa tym większy. Nowi pasażerowie wsiadają, starzy wysiadają. Zawiązane znajomości i romanse, niczym w Ciechocinku, gasną niczym meteor brutalnie zakończane przez przystanek.

Ciekawostka – w pociągu obowiązuje zakaz spożywania alkoholu. Naprawdę! Poza oczywiście wagonem restauracyjnym. Ale zakaz jak to zakaz – mało kto przestrzega. Choć oficjalnie i na oczach innych pić nie można. Nie wypada. Nie opłaca się. Albo Wam okrzyczą, że dzieci patrzą, albo się dosiądą i pomogą wypić 🙂

Dni mijają spokojnie, pociąg się buja na boki. Mijamy kolejne wielkie rzeki Rosji. Jutro o 6 rano wysiadamy w Irkucku. W Polsce jest teraz 14:30, a my wysiadamy rano za 8 godzin. Pisząc ze znajomymi przez Internet można się pogubić – u nas noc, a Wy siedzicie w pracy. My będziemy biec maraton w sobotę rano, a Wy będziecie jeszcze w piątek wieczorem świętować weekend. Istna Kołomyja!