Czy można być fotografem publikującym zdjęcia z różnych stron świata – i tym samym w jakiś sposób tworzącym opinię innych o danych miejscach – a jednocześnie zachować obiektywizm? Wiele razy podczas podróży łapaliśmy się na tym, że zdjęcia które robimy są stronnicze. Pokazują miejsca i ludzi w sposób spaczony magnesem obiektywu. „Lufę” aparatu przyciąga zwykle to co brzydkie lub to co piękne – a to co codzienne, przeciętne, normalne – choć występuje najczęściej, jest w relacjach niewidoczne.

Gdy pokazujemy Afrykę koncentrujemy się na egzotyce, biedzie, dzikich zwierzętach. Gdy filmujemy Grenlandię skupiamy się na przyrodzie. Kiedy patrzymy na zabytki, skupiamy się na historii. A przecież to tylko urywki całości, fragmenty układanki składającej się nie tylko z narożników ale i puzzli będących środkiem obrazu.

Pytanie wróciło podczas naszego dzisiejszego pobytu w Irkucku. Przyciągnęły nas tutejsze zabytkowe, drewniane domy. Mówi się, że Syberyjska ziemia zjada domy. Gdy na wiecznej zmarzlinie postawisz dom, ludzie i jego ciepłe wnętrze powoli lecz nieodwołalnie roztapiają leżącą pod budynkiem glebę i rok po roku domy zapadają się coraz głębiej. Zrobiliśmy wiele zdjęć takich niszczejących i opuszczonych domów, ale gdy je zamieszczaliśmy zrozumieliśmy że publikacja takich „fotek” tworzy nieprawdziwy obraz Irkucka jako „miasta biedy, staroci, rosyjskiej zapaści i ciemnogrodu”. A przecież nie jest to prawda. Żeby to dostrzec wystarczy lufę aparatu skierować też ku innym, niekoniecznie atrakcyjnym w sensie „sensacyjnym” obrazom.

Dlatego też zamieszczamy dziś dwie galerie. Irkuck czarny i Irkuck biały. Możecie wyrobić sobie opinię o tym mieście sami, jednocześnie oglądając fotki domów które „zjada ziemia”.

GALERIA – CZARNY IRKUCK

Galeria – biały Irkuck