Spędziwszy noc na pustyni postanowiliśmy wrócić na wybrzeże i odwiedzić Wadi Tiwi – górski wąwóz którego dnem przez część roku płynie wartki strumień krystalicznej czystej wody. Jego wylot znajduje się nad oceanem i łatwo go przeoczyć jadąc autostradą. Nawet gdy zjedzie się w odpowiednim miejscu początek wąwozu nie zapowiada tego, co kryje się kilka kilometrów dalej w jego głębi.

Pierwsze dwa kilometry były prawie że nudne – szeroko, płasko, choć bardzo pięknie. Co kilkaset metrów przekraczaliśmy strumień – bardzo śliski strumień…

Droga powoli ale systematycznie zaczęła się wznosić wśród otaczających nas gór. A co najważniejsze z każdą chwilą stawała się coraz węższa. W końcu stała się wąską wiejską dróżką wijącą się serpentyną wśród skał i głazów. Minęliśmy dwie przycupnięte nad strumieniem wsie pełne palmowych zagajników. Cały czas było zielono, a co ucieszyło nas najbardziej – coraz bardziej dziko. Czuć było że zbliżamy się do granic cywilizacji.

W końcu dojechaliśmy do punktu, z którego dalej można było iść już tylko pieszo. Podeszło do nas dwóch mieszkańców wąwozu i zaproponowało że zaprowadzą nas do niezwykłego miejsca. Zgodziliśmy się i do końca życia nie pożałujemy tej decyzji.

Zaczęliśmy schodzić w dół, przekraczając tarasowe poletka poprzecinane dziesiątkami kamiennych kanałów doprowadzających do nich wodę. Wszystko zanurzone było w chłodnym cieniu starych palm daktylowych przez które przebijało słońca. Zarówno kanały jak i nieduże poletka uprawne były w posiadaniu naszych przewodników od wielu pokoleń. Zaczęliśmy czuć się jakbyśmy trafili do zaginionego świata.

Zeszliśmy kilkaset metrów w dół ale nic nie przygotowało nas na widok, który zastaliśmy na samym dole…

Na dnie meandrował krystalicznie czysty górski strumień. Dookoła spoczywały ogromne skały i głazy które tysiące lat temu stoczyły się ze ścian wąwozu. Miejscami tworzyły się stawiki i jeziorka, wodospady i wodogrzmoty. A to wszystko skąpane w słońcu, miejscami przykryte chłodnym cieniem palm. Znaleźliśmy się w najpiękniejszym miejscu jakie kiedykolwiek widzieliśmy.