Konsekwencją tego, że większość dróg jest gruntowa – nawierzchnia to po prostu luźna skała i żużel zmieszane z cementem – jest ogromne zapylenie miasta. Pył unosi się dosłownie wszędzie i człowiek krztusi się na każdym kroku, mając po kilku dniach zapchany nos, gardło, charczące płuca. Duszący smog unosi się cały czas nad wciśniętym w dolinę miastem. Pomóc mógłby deszcz, ale ten pada tu niezwykle rzadko…

I to jest kolejna prawda o Katmandu. Zniszczone środowisko naturalne przywodzi na myśl stan klęski żywiołowej. Tutaj problem śmieci i odpadów zupełnie nie istnieje – wszystko się po prostu wyrzuca do rzek, lub wysypuje na ich zdegradowanych brzegach. Widok jest koszmarny, a zniszczeń dopełniają liczne strumienie stanowiące naturalne ujście dla fekaliów kilkuset tysięcznej metropolii.

Czy rzeczywiście o Katmandu można mówić tylko źle? Nie. To byłby wielki błąd i wielkie uproszczenie. Mimo wszystkich wad miasto ma swój niezwykły klimat i obfituje w piękne miejsca, które choć może nie wychodzą zbyt ładnie na zdjęciach to zostają w pamięci na zawsze. Jednym z nich jest leżąca nad brzegiem świętej rzeki Bagmati Światynia Pasziputinaf. To tutaj wciąż odbywają się fascynujące dla każdego europejczyka obrzędy mycia ciał zmarłych i palenia ich na stosach.

Więcej obejrzycie na naszym kanale www.youtube.com/c/201races

Zapraszamy także do naszego artykułu z października 2018 opisującego pierwsze wrażenia po przylocie do stolicy Nepalu. Znajdziecie tam także galerię zdjęć – ZOBACZ