Tym razem podróż bardzo daleka, bo aż na Jowisza… ale i bardzo bliska, gdyż do wnętrza naszych umysłów.

Portale internetowe pełne są pseudo-dziennikarskich idiotów i pismaczej papki wyżerającej nam mózgi. Tak, tak, wiem – to żadna nowość, Ameryki nie odkryłem. O tym, że poziom „dziennikarstwa” portali internetowych typu onet.pl, wp.pl czy interia.pl to poziom dna, mułu, i podziemnych wykopalisk prekambryjskich wiadome jest nie od dziś. Co dnia bite są kolejne poziomy indolencji i powiedzmy sobie szczerze – niepełnosprawności umysłowej owych autorów „tekstów”. I nie chodzi o to, że poziom ichniejszych wypocin wskazuje, że są oni z wiedzą ogólną poniżej klasy byłego gimnazjum. Problem w tym, że przechodzimy nad tym już do porządku dziennego i mówimy sobie „no trudno – widocznie nie znają się na tym o czym piszą” – albo „ot, pomylili się, źle przetłumaczyli tekst”.

Moją dzisiejsza czarę goryczy przelał „news”, który ukazał się na swoją drogą jak do tej pory sądziłem – fajnym portalu NOIZZ.pl – a Onet.pl od razu ten tekst udostępnił na stronie głównej. Według gwałcącego mój intelekt materiału okazuje się, że ponieważ największa planeta Układu Słonecznego znajduje się w opozycji, to będzie widoczna przez lornetki. I niby super, miliony czytelników pokiwają głowami w przeświadczeniu, że jakby akurat chcieli zobaczyć Jowisz, to mogą kupić w sklepie lornetkę i właśnie dziś w nocy wyjść na dach i popatrzeć na Jowisza. Problem w tym, że Jowisz który jest największą planetą Układu Słonecznego widoczny jest od milionów lat gołym okiem bo jest po Słońcu i Księżycu jednym z najjaśniejszych obiektów na niebie. Gdy przodkowie ludzi zeszli z drzew JOWISZ JUŻ BYŁ WIDOCZNY GOŁYM OKIEM. Gdy Mojżesz schodził z gór – JOWISZ JUŻ BYŁ WIDOCZNY GOŁYM OKIEM. Gdy wyjdziecie w nocy przed dom, i korzystając z bezchmurnego nieba spojrzycie w górę – to jeżeli planeta ta akurat będzie widoczna nad horyzontem – to ją zobaczycie BEZ PIEPRZONEJ LORNETKI. Zresztą inne planety – Merkury, Wenus, Mars, Saturn – a także przy odrobinie szczęścia Uran – też są widoczne gołym okiem.

No dobrze, ktoś zapyta i co z tego? Ktoś się pomylił i źle przetłumaczył tekst. Otóż to. Nikogo i nigdzie nie interesuje już rzetelność informacji. Ludzie wolą przeczytać treściowy syf niż prawdziwą, ciekawą wypowiedź. Smaczniejsze dla naszych mózgów jest czterozdaniowe gówno o niczym, niż obszerny i rzeczowy wywiad o czymś ciekawym. Przecież i tak każdy ma w dupie, że Jowisz będzie widoczny przez lornetkę. Zasadniczo, będąc na bieżąco z modą słowną powiem nawet „Jebać biedę, jebać Szatana, jebać Jowisza” – to że używam wulgaryzmów tylko zwiększy popularność tego posta.

Portal NOIZZ.pl pisze dużo o innych, mniej mi znanych dziedzinach – o architekturze, sztuce, trendach modowych. Nie jestem w stanie weryfikować ich poprawności i PRAWDZIWOŚCI. Opieram się więc na zaufaniu, tak ważnym przy wymianie informacji, treści, zachowań – normalnych funkcji cywilizacji informacyjnej. Weryfikując rzetelność dziennikarską mogę się opierać wyłącznie na newsach z dziedzin mi znanych, i takie wnioski ekstrapolować (wiem – trudny wyraz – pewnie znaczy tyle co Jebać Naukę) na pozostałe dziedziny. Ta zasada nie pozwala mi już wierzyć w nic, co w tym portalu przeczytam. Że zaistniały nowe trendy w budownictwie? Jebcie się. Że nastąpił przełom w akumulatorach samochodowych? Jebcie się. Że firma ABC wprowadza na rynek rewolucyjną technologię biodegradacji plastikowych tacek? JEBCIE SIĘ.

Już na deser – autor tego żenującego „newsa” osiągnął szczyty intelektualnej indolencji, i newsa zilustrował fotografią Księżyca, satelity Ziemi. Przecież to zbyt wymagające by zobaczyć jak wygląda pieprzony Jowisz i zamieścić jego zdjęcie. Ot, może jutro dowiemy się w kolejnym sensacyjnym newsie, że Księżyc obiega Ziemię. Ale liczę na to, że wtedy wstawią zdjęcie biegacza, bo przecież biegacze też obiegają. Chuj wie co, ale obiegają, więc wyraz się zgadza.

Nasz projekt 201races.com leży, i nikogo z redakcji popularnych wydawnictw nie interesuje tak naprawdę, że pokazujemy prawdziwy świat, prawdziwe miejsca i prawdziwych ludzi. Prawdziwych – nie przez wymyśloną z dupy lornetkę. Żadna z redakcji „pokazujących świat” nawet nie raczyła odpisać na dziesiątki maili i prób kontaktu. Wolą sprzedać Wam gówno i dopisać, że ze względu na sprzyjający zbieg okoliczności możecie je obejrzeć przez lornetkę. To samo dotyczy sponsorów – Ci jeżeli już odpowiedzą, to profesjonalnie – czyli tak, żebyś był dumny że Cię nie chcą, bo jesteś dla nich za dobry. Ale to robią tylko nieliczni – większość ma skrzynki pocztowe głębokie niczym Rów Mariański – dla tych pierwszych mam wielki szacunek, że choć mają cywilną odwagę odpowiedzieć odmownie.

Taka krótka historia, która być może nieco zilustruje sytuacje – pokaże, czym jesteśmy karmieni przez media. Prezentowaliśmy nasz projekt pewnej organizacji. Organizacji szukającej ciekawych pomysłów, więc teoretycznie otwartej na kreatywność, nowoczesność, jakość, wyjątkowość. Po dwóch godzinach rozmów dowiedzieliśmy się, że „jednak bieganie jest nudne i kto będzie chciał oglądać film jak ktoś biegnie maraton w każdym kraju świata”. Pominę już aspekt niezrozumienia, że nie tylko biegniemy ale i podróżujemy i pokazujemy w sposób ciekawy świat (organizacja owa i tak zrozumiała przez dwie godziny tylko tyle, że „biegamy sobie to tu to tam” i nie zadała sobie odrobiny trudu by przed spotkaniem obejrzeć choć jeden z naszych wyprawowych filmów). Otóż widząc, że z tej współpracy nic już nie będzie, zapytałem – chcąc się trochę wyzłośliwić – czy jeżeli nakręcimy serial o tym jak w każdym kraju upierdoli nas w dupę jakieś zwierze i będziemy regularnie lądować w szpitalu – to czy to będzie wg. nich ciekawe. I chyba nie zdziwicie się biorąc pod uwagę to wszystko co napisałem powyżej, że pomysł został wzięty na poważnie i przyjęty wręcz entuzjastycznie. „Tak, to się świetnie sprzeda” – usłyszeliśmy. Jebać biedę, jebać naukę, jebać wiedzę – nagrać gdy ktoś da się ujebać w dupę – to marzenie dzisiejszych sponsorów i mediów.

Przypomniała mi się też inna historia sprzed kilku lat. Otóż wydawca miesięcznika branżowego Astronomia – miesięcznik dla miłośników nocnego nieba nie mogąc znieść poziomu błędów i bzdur wypisywanych podczas automatycznego tłumaczenia zagranicznych tekstów w dziale „kosmicznym” portalu onet.pl – a były to kosmiczne byki poziomu wręcz surrealistycznego – zaproponował, że ZA DARMO będzie im te teksty poprawiał merytorycznie. Nigdy nie otrzymał odpowiedzi. Po co sprzedawać sałatkę którą trzeba zrobić, skoro można sprzedawać gówno, które wysra się samo. Jeżeli tylko będzie za darmo, to ludzie chętnie to zjedzą – nieważne, że to gówno, ważne – że za darmo.

I teraz konkurs dla tych wszystkich, którzy nie zadali sobie trudu z przeczytaniem moich wypocin do końca. Kto zalajkuje ten tekst, a go nie udostępni – uznam, że zalajkował na pałę, nie czytając treści – ot, by zrobić mi przyjemność. Przecież świat możemy uratować lajkiem, nie trzeba czytać co tam jest niżej napisane.
„Mam w dupie widocznego przez lornetkę Jowisza, ale dam mu lajka żeby nie myślał, że nie przeczytałem.”

Powodzenia 🙂