Na podróżujących autem z Polski do Serbii czeka wiele zagrożeń, które mogą sprawić, że wyprawa utknie przed dotarciem do celu. Pierwsze z nich napotkaliśmy już w Czechach. Zgłodnieni drogą zatrzymaliśmy się przejazdem w Brnie, by coś zjeść. Trafiliśmy do lokalnej, niewielkiej knajpy serwującej golonkę. PYSZNĄ GOLONKĘ. Jak przystało na biegaczy, którym do startu w maratonie w Nowym Sadzie zostało tylko 26 godzin skusiliśmy się na dwie półkilogramowe porcje…

Pyszne, a do tego zapiwszy piwem… ciężko wstać od stołu i jechać dalej 🙂 Polecamy takie przystanki, choć robicie to na własne ryzyko!