Akurat właśnie dziś, w 609 rocznicę Bitwy pod Grunwaldem zajrzeliśmy – zupełnie przypadkowo – do sklepu na Litwie. Tam z wielkim zdziwieniem odnaleźliśmy na półkach markę piwa 1410…

Pamiętajmy, że rozegrana 15 lipca 1410 roku bitwa była nie tylko jednym z największych triumfów Polskiego oręża, nie tylko jedną z największych bitew średniowiecza, ale i jednym z największych zbrojnych starć w historii naszego sojusznika – Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Lekkie chorągwie Litewskie dotarł na plac boju pod Grunwaldem w zwartych szykach i zostały rzucone jako pierwsza linia przez Króla Władysława Jagiełło w charakterze zbrojnego zwiadu – jak to byśmy dziś nazwali – rozpoznania ogniem. Lekkie chorągwie doznały poważnych strat w starciu z zakutymi w doskonałe pancerze Krzyżaków i wojska zaciężne z Europy Zachodniej. Mimo to swoje zadanie wykonały. Gdy oddały w końcu pole, do ataku ruszyły Polskie chorągwie pancerne. Litwini przegrupowali się na tyłach, uporządkowali szyki, i w części powrócili jeszcze na pole bitwy w jej końcowej fazie.

Nie każdy wie, że do dziś na Litwie pokutuje stwierdzenie, że wojska Polskie celowo opóźniły swoje uderzenie by pozwolić wykrwawiać się oddziałom sojusznika. O ile dla nas był to wspaniały triumf, o tyle dla Litwy zwycięstwo okupione wyjątkowo wysokimi stratami. Pamiętacie scenę z filmu „Krzyżacy” gdy zakrwawiony goniec z wojsk Litewskich spada z konia przed Królem Władysławem Jagiełło i błaga konając „Królu, Litwa ginie !!”?

Jeszcze mniej osób wie o tym, że wracając na Litwę wojska Litewskie wpadły w pułapkę a do Krzyżackiej niewoli dostał się sam Witold – Wielki Książę Litewski. Pamiętajmy także o tym, że w tamtych czasach Litwa ciągnęła się od morza do morza – od Bałtyku aż po zhołdowane wybrzeża Morza Czarnego.