Naszymi podróżami i miejscami które odwiedzamy bardzo często rządzi przypadek. Tak było i tym razem. Jadąc z Rygi (Łotwa) do Parnawy (Estonia) wzdłuż wybrzeża Zatoki Ryskiej w pewnym momencie zjechaliśmy z głównej drogi na pobocze. Okazało się że jest to utwardzona droga którą po kilkuset metrach dojechaliśmy do niezwykłej wioski leżącej nad brzegiem zatoki.

Dlaczego niezwykłej? Wioska sprawia wrażenie drewnianego skansenu, choć jest zamieszkała przez – chyba – bardzo bogatych mieszkańców. Leży dosłownie nad samym brzegiem Morza Bałtyckiego, niektórzy z właścicieli terenu wręcz schodzą po schodkach na plażę. Duża część linii brzegowej jest wręcz odcięta od możliwości wejścia od lądu przez kolejne zagrody posiadające oznaczenia „zakaz wstępu”. Myśleliśmy, że to jakiś może duży hotel albo ośrodek – ale nie. To po prostu prywatne nadmorskie hacjendy tworzące zupełnie nową, nieoznaczoną na mapach wioskę. Wioskę na bogato, ale i na pięknie. Zresztą zobaczyć możecie sami, choć zdjęcia tym razem tego nie oddają.

Dwie godziny później dojechaliśmy na nocleg. Estonia rzeczywiście nie jest tanim krajem skoro za domek kampingowy 3×3 metry, bez wody, śniadania, szafek itd. zapłacić musieliśmy prawie 200 złotych. Ale o tym napiszemy osobno.