Perpetuum Mobile to z definicji maszyna, która raz wprawiona w ruch teoretycznie powinna działać w nieskończoność wykonując jakąś funkcję – np. ruch. Ważne, by owo urządzenie działało bez dostarczania mu energii z zewnątrz. Oczywiście taka maszyna, zgodnie z obowiązującymi prawami fizyki istnieć nie może. Ale…

Ale na świecie stworzono wiele maszyn, które wyglądają na pierwszy rzut oka jak Perpetuum Mobile – dzięki temu, że w sposób bardzo ukryty (lub bardzo niewidoczny – wynikający np. z niewiedzy lub niewykształcenia obserwatora) tę energię jednak pobierają. Jedną z takich piekielnych machin „obalających prawa fizyki” spotkaliśmy podczas naszej wyprawy na maraton na Litwie.

Perpetuum Mobile zainstalowano ponad 150 lat temu w wieży Uniwersytetu Wileńskiego. Składa się ono z długiego na 30 metrów wahadła zakończonego 34 kg miedzianą kulą. Wahadło podczas swojego ruchu zakreśla szczególny krąg wraz z obrotem Ziemi. Co istotne na obrzeżach okręgu wyznaczonego przez maksymalne wychylenie kuli znajdują się malutkie magnesy, które przyciągają do siebie kulę…

Tyk, tyk, tyk… i tak od ponad 150 lat. Tyk, tyk, tyk… prawie zderzyłem się kamerą z ową kulą. Tyk, tyk, tyk – mało brakowało a bym ją zatrzymał. Byłaby wielka międzynarodowa afera!

Przy okazji zapraszamy do niewielkiej galerii zdjęć z Wilna. Warto tam spędzić romantyczny weekend – miejsce na tego typu randkę idealne! Zwłaszcza wieczorami Wilno jest urocze – pełno tutaj knajpek, wąskich uliczek, malowniczo „niedomalowanych” witryn i placyków. Panuje zatrzęsienie straganów z pamiątkami – ale jeżeli ktoś nie lubi tego typu „okoliczności” to bez trudu znajdzie też miejsca spokojne, zapomniane, na uboczu.

Ceny obowiązują Europejskie, więc nie liczcie na to, że w tym postsowieckim kraju zjecie, przenocujecie czy zaparkujecie taniej niż w Polsce. Uważajcie zwłaszcza na parkowanie przy ulicach – ceny w centrach stolic krajów nadbałtyckich przyprawiają o zawrót głowy. I nie – nie chodzi o cenę za dobę. Jedna godzina potrafi kosztować wiele Euro.